Andrzejki

Nalejcie wosku na wodę,
Ujrzycie swoją przygodę,
Słychałam od swej macierze,
Gdy która mówi pacierze,
W wigilją Andrzeja świętego,
Ujrzy oblubieńca swego" (M. Bielski 1557 r.)

Zgodnie ze starym zwyczajem w wieczór wigilii św. Andrzeja panny mogły poznać swego oblubieńca. Nie stawało się to jednak automatycznie, trzeba było wywróżyć sobie, kim będzie przyszły wybraniec. Najpopularniejszą wróżbą, znaną na terenie całej Polski, było niegdyś wyglądanie ukochanego we śnie. W wigilię św. Andrzeja niezamężne dziewczyny cały dzień pościły a wieczorem zjadały słonego śledzia i kładły się spać. Przyszły wybraniec podawał ukochanej we śnie coś do picia. Były też wróżby wymagające mniej samozaparcia, panny stawały w kole a do środka wpuszczały kota (czarnego oczywiście). Teraz starczyło obserwować, koło czyich nóg kot chce wydostać się z koła. Właścicielka wybranych przez kota nóg wychodziła pierwsza za mąż. Również grodzieckie panny nie chciały być gorsze od innych i zorganizowały pod patronatem Stowarzyszenia Nasz Grodziec wieczór wróżb i zabaw. Pomysłodawcą andrzejkowego wieczoru był jednak młodzieniec, Jakub Sitnik - on rozwiesił plakaty i zaprosił chętnych do zabawy. Organizacją wróżb i konkursów zajęły się Katarzyna Jarocka, Dominika Kosydor i Paulina Plewa. Zwycięzcy konkursów otrzymali drobne nagrody a uczestnicy wróżb odpowiedź na nurtujące pytania, kiedy i z kim? W zabawie uczestniczyło około 30. osób. Starczy spojrzeć na zdjęcia, by nabrać przekonania, że warto było przyjść na Andrzejki do Kuźni.

Autor: Krzysztof Kleszcz