Stowarzyszenie Nasz Grodziec
Tel.+48 775464029
email:admin.grodziec@gmail.com

Nasz Grodziec

Stowarzyszenie

  • 1 Półkolonie

    Koniec wakacji to dla najmłodszych mieszkańców Grodźca okazja do wzięcia udziału w półkoloniach organizowanych w Kuźni przez Stowarzyszenie Nasz Grodziec. W tym roku z możliwości tej skorzystało trzydzieścioro dzieci, które pod opieką pań Iwony Konieczo i Marzeny Leżak spędziły aktywnie dwa ostatnie tygodnie wakacji.
    Więcej ...
  • 2 Rajd po Ukrainie

    W dniach 21 lipca – 3 sierpnia Stowarzyszenie “Nasz Grodziec” zorganizowało kolejny rajd rowerowy, pod nazwą Szlakiem kresowych twierdz. Jego trasa wiodła po obecnych terenach Ukrainy. W rajdzie wzięło udział 11 osób: Ania, Bartek, Basia, Krzysiek, Łucja, Marysia, Mirek, Rysiek, Teresa, Tomek, Zdzichu, ekipa prawie taka sama, jak rok temu na Białorusi. Poniżej przedstawiamy relację z trasy rajdu.
    Więcej ...
  • 3 VII Opolskie Spotkania Kresowe

    W dniach 23-24 czerwca odbyły się VII Opolskie Spotkania Kresowe zorganizowane wspólnie przez Stowarzyszenie Nasz Grodziec oraz Sołtysa Grodźca i Radę Sołecką. Imprezę dofinansowaną przez UGiM w Ozimku, objął patronatem Wojewoda Opolski Adrian Czubak, patronat medialny sprawowały Radio Opole oraz Tygodnik Ziemi Opolskiej.
    Więcej ...
  • 4 Honorowy Obywatel

    9 czerwca 2018 r. wieloletni kapelan Sybiraków ksiądz prałat Edmund Cisak, został Honorowym Obywatelem Gminy Ozimek, gdzie przez długie lata był proboszczem w parafii grodziec. Tytuł przyznała mu Rada Miejska na uroczystej
    Więcej ...
  • 5 Turniej tenisa

    Na nowym stole tenisowym rozgrywano VI Turniej tenisa stołowego, zorganizowany przez Stowarzyszenie „Nasz Grodziec”. Stół, a w zasadzie dwa stoły zostały zakupione z funduszu sołeckiego przez sołtysa Grodźca, Zdzisława Adamskiego. Jeden z nich trafił do PSP w Grodźcu, a drugi stać będzie w Kuźni.
    Więcej ...

Suwałki-Ryga-Wilno

W dniach 17-27 sierpnia 2010r. Stowarzyszenie Nasz Grodziec zorganizowało rajd rowerowy Suwałki – Ryga - Wilno. Przypomnijmy, że to już trzeci rajd rowerowy stowarzyszenia, pierwszy odbył się w 2008 r. i prowadził z Grodźca do Biłki Szlacheckiej na Ukrainie, natomiast trasa drugiego wiodła szlakiem zamków i pałaców polskich na terenie dawnych kresów południowo-wschodnich.

Tegoroczny rajd rozpoczął się w Suwałkach, stamtąd wyruszyliśmy przez Kalwarię (lit. Kawarija) i Mariampol (lit. Marijampol) w kierunku Kowna (lit. Kaunas). Po przejechanych 140 km znajdujemy nocleg w miejscowości oddalonej dwadzieścia kilometrów od Kowna. Śpimy na podwórku pod namiotami. Noc jest pochmurna i trochę obawiamy się o pogodę. Rana budzimy się dość wcześnie i ruszamy w stronę Kowna, niebo jest zachmurzone, ale deszcz nie pada. Mijamy Kowno. Stolica Pierwszej Republiki Litewskiej (1918-1940) nie posiada zbyt wielu zabytków godnych uwagi. Warto zobaczyć Plac Ratuszowy z ratuszem i dwoma zespołami klasztornymi, archikatedrę Piotra i Pawła, Dom Perkuna, a także ruiny zamku. Z Kowna kierujemy się boczną drogą do Poniewieża (lit. Panev?žys).  Zatrzymujemy się w Remigole (lit. Ramygala) u miejscowego księdza Edmundasa Rinkevičiusa. Mówiący po polsku ksiądz opowiada nam o znajdujących się na tutejszym cmentarzu grobach  rodziny Gombrowiczów. Mówi też, że poprzedni drewniany kościół, na miejscu którego stoi dziś okazała murowana świątynia wybudowana w 1902 r. fundowany był przez Gombrowiczów. I choć przodkowie pisarza Witolda Gombrowicza rzeczywiście pochodzili z Litwy (dziad pisarza, Onufry Gombrowicz, został wygnany z Litwy za udział w powstaniu styczniowym), to jednak źródła polskie podają, że kościół w Remigole fundowała rodzina Tyszkiewiczów. Wieczorem idziemy do miejscowego baru, gdzie można spróbować litewskich kołdunów i blinów. Następnego dnia chcemy dojechać jak najbliżej granicy litewsko-łotewskiej. Przy wyjeździe z Remigoły towarzyszą nam gęste czarne chmury. Dojeżdżamy do Poniewieża i tu łapie nas deszcz. Pada cały czas, raz słabiej, raz mocniej. Po paru godzinach mamy zupełnie dosyć rowerów i rozglądamy się za noclegiem. Całkiem przyzwoity hotel znajdujemy w miejscowości Poswol (lit. Pasvalys), kwaterujemy się i zaczynamy suszyć przemoczone rzeczy. Na szczęście kolejny dzień wita nas bezchmurnym niebem. Jedzie się jednak ciężko, wszyscy mamy wrażenie, że droga ciągle prowadzi pod górę, dodatkowo cały czas w twarz wieje nam dosyć mocny wiatr. W takich warunkach mijamy granicę i dojeżdżamy do miejscowości Bauska (historyczna nazwa polska Bowsk), leżącej na terenie Kurlandii, jednej z części Inflant. Tam odpoczywamy chwilę, po czym ruszamy w niespodziewanym dla nas samych tempie. Dzięki temu przed zmrokiem udaje nam się dotrzeć do Rygi. Znajdujemy hostel Riga, leżący w samym centrum i wyruszamy na podbój miasta. A Ryga tego wieczoru jest pełna atrakcji, trwa właśnie święto miasta ? Dni Rygi. Na ulicach morze młodych ludzi, tańce i gwar. Jest głośno i zupełnie swobodnie. Mija północ, wracamy do hostelu, a hałas trwa w najlepsze, druga w nocy - wrzaski, muzyka i tańce, czwarta - podobnie. Budzimy się i zasypiamy, i tak kilka razy. Przycicha około szóstej. Komuś wyrywa się, że życie miasta to jakieś szczególne połączenie zachodniego konsumpcjonizmu i sowieckiego rozpasania. Późnym rankiem wychodzimy zwiedzać miasto. Ryga należała do Ligi Hanzeatyckiej, podobnie jak np. Lubeka, Rostock, Gdańsk, Szczecin, Koszalin czy Toruń. Od 1561 r. do 1660 r. miasto było w granicach I Rzeczpospolitej, później rządzili nim Szwedzi, a następnie Rosjanie. W mieście działa oddział Związku Polaków na Łotwie, przy którym istnieją m.in. Klub Kultury Polskiej "Polonez" oraz Zespół Wokalny "Wisła". Działa również Średnia Szkoła Polska im. Ity Kozakiewicz oraz Liga Kobiet Polskich i Towarzystwo Dobroczynności. Wydawany jest także dwumiesięcznik "Polak na Łotwie". W każdą niedzielę na ryskiej starówce odprawiane są msze w języku polskim. Ryga wpisana jest na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO, posiada więc sporo obiektów wartych zobaczenia. Do najważniejszych należą: zamek, w którym urzęduje prezydent, katedra, mury obronne, Brama Szwedzka, Baszta Prochowa, charakterystyczne kamieniczki Wielkiej Gildii i Małej Gildii oraz Trzech Braci, a także Dom Kotów i Dom Bractwa Czarnogłowych. W nowej części miasta można zobaczyć gmach Akademii Nauk, podobny do  warszawskiego Pałacu Kultury. Rygę opuszczamy w niedzielę rano, nie wiemy jeszcze, że będzie to dzień pod znakiem przebitej dętki. Tymczasem do godziny piętnastej czterokrotnie zatrzymujemy się na wymianę przebitego koła. Mamy spore opóźnienie, do granicy łotewsko-litewskiej docieramy wieczorem. Już po ciemku wjeżdżamy do Birż (lit. Biržai), oczywiście przemoczeni, bo przed samym celem dwa razy złapała nas ulewa. Rano oglądamy zamek Radziwiłłów oraz kościół św. Jana Chrzciciela, w podziemiach którego znajdują się liczne groby Tyszkiewiczów. W Birżach zachował się także dziewiętnastowieczny dwór hrabiego Jana Tyszkiewicza, zaś na wschód od miasta, w Lesie Birżańskim, trzy miejsca upamiętniające bitwy stoczone przez powstańców styczniowych z oddziałami rosyjskimi. Jazda z Birż do Rakiszek (lit. Rokiškis) przebiega całkiem dobrze. Przed samymi Rakiszkami mijamy Kowaliszki (lit. Kavoliškis), majątek należący niegdyś do Juliusza Komorowskiego - dziadka obecnego prezydenta Polski  Bronisława Komorowskiego. Z zabudowań dworskich pozostał tam jedynie kamienny budynek dawnej fabryki czekolady i cukierków. Rakiszki, gdzie śpimy, mają ogromny rynek o długości 1 kilometra. Z jednej strony zamyka go neogotycki kościół św. Mateusza Apostoła, a z drugiej pałac Tyzenhauzów i Przeździeckich. Za Rakiszkami zaczynają się solidne górki, i znowu pada. Jedziemy w deszczu, niebo zachmurzone, trzykrotnie leje tak mocno, że widzimy przed sobą tylko ścianę wody. Rozbijamy namioty w Świadościu (lit. Sv?dasai), oczywiście na prywatnym podwórku. Pomimo tego, że na Litwie jest bardzo dużo urokliwych jezior, brak jest jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej, nie ma pól namiotowych, domków kempingowych, wypożyczalni sprzętu pływającego, w większych miejscowościach znaleźć można hotel. Następnego dnia docieramy do Wilna (lit. Vilnius), gdzie w Nowej Wilejce przyjmują nas siostry ze zgromadzenia sióstr od Aniołów, te same, które w styczniu tego roku przyjechały do Grodźca wraz z młodzieżą i dziećmi, przedstawiającymi jasełka. Powitanie jest radosne, a my szczęśliwi. Rowery chowamy głęboko, po Wilnie będziemy jeździć autobusami. Ostatni dzień naszego rajdu poświęcamy na zwiedzanie miasta. Oczywiście w ciągu jednego dnia Wilna nie poznamy, ale spacerujemy po starym mieście i oglądamy Ostrą Bramę, katedrę, budynki Uniwersytetu Wileńskiego, dom, w którym mieszkał A. Mickiewicz, gotycki kościół św. Anny, Górę Trzykrzyską, część z nas jedzie na Antokol, by zobaczyć barokowy kościół Piotra i Pawła, część na słynny cmentarz Na Rossie. Wilno jest naprawdę ładne i warto je poznać, tym bardziej, że zarówno w mieście, jak i w całym rejonie wileńskim można bez problemu porozumieć się po polsku (dużej części Polaków z Wileńszczyzny udało się po II wojnie światowej pozostać na ziemi przodków). Ostatni wieczór spędzamy snując plany na przyszły rok, tak, tak, planujemy znowu rajd rowerowy, tym razem chcemy zwiedzić dzisiejszą Białoruś. Dziękujemy za gościnę siostrom Małgorzacie i Marii i wracamy do Polski.

Adam K., Ania H., Ania K., Kasia F., Krzysiek K., Łucja F., Ola M., Tomek F.

Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.

Copyright 2018 Nasz Grodziec