Stowarzyszenie Nasz Grodziec
...................................................
email:admin.grodziec@gmail.com

Nasz Grodziec

Stowarzyszenie

  • 1 Drugi rajd

    Podobnie jak dwa lata temu, znowu przed rajdem w Rumunii pojechaliśmy do Lądka-Zdroju, by spróbować swoich sił w terenie górzystym. 25 czerwca w piątek wieczorem zameldowaliśmy się w hotelu, a następnego dnia rano ruszyliśmy w trasę. Nie było łatwo.
    Więcej ...
  • 2 Pierwszy rajd

    Później niż zwykle (z powodu pandemii), bo dopiero 8 maja Sekcja Rowerowa Cyklista rozpoczęła nowy sezon. Jeziora Turawskie, tradycyjnie zresztą, stały się naszym pierwszym celem. Wyruszyliśmy z ul. Leśnej w stronę Ozimka, gdzie dołączyły do nas kolejne osoby.
    Więcej ...
  • 3 Wizyta w Zapałczarni

    24 czerwca br, na zaproszenie Prezesa Zapałczarni w Częstochowie naszego ziomka - Eugeniusza Kałamarza – delegacja w składzie: Helena Gruszka – prezes Stowarzyszenia Nasz Grodziec, Zdzisław Adamski – sołtys Grodźca oraz dr Krzysztof Kleszcz – radny Rady Miejskiej w Ozimku miała okazję zobaczyć nową ekspozycję pt. „Zapałczarnia w Częstochowie – Historia – Teraźniejszość – Perspektywy”
    Więcej ...
  • 4 Joga

    W czerwcu br - po długiej przerwie - zostały wznowione zajęcia z jogi organizowane niezmiennie w Szkole Podstawowej a prowadzone z powodzeniem przez panią Halinę Oster. Jeżeli po wakacjach zachowane będą bezpieczne warunki , to wznowione zostaną dalsze zajęcia. Zapraszamy chętnych mieszkańców Grodźca do skorzystania z tej jakże atrakcyjnej formy aktywności fizycznej. Dbajmy o swoje zdrowie, zapraszamy.
    Więcej ...
  • 5 11 Listopada

    Po raz 102 dzień 11 listopada obchodzony jest w Polsce jako Święto Niepodległości. Ten dzień szczególny zawsze był radosny towarzyszyły mu huczne imprezy, defilady, śpiewaliśmy pieśni patriotyczne, biegaliśmy w różnych biegach, uczestniczyliśmy w koncertach i wielu innych wydarzeniach, słowem było podniośle, doniośle i uroczyście.
    Więcej ...

Wspomnienie o Jurku

Poznałem Jurka ładnych parę lat temu, spotykaliśmy się w Opolu na uczelni. Nie wiedziałem wtedy o nim nic, poza tym, że mieszka w Grodźcu. Witaliśmy się jak krajanie, i na tym koniec. Kilka lat później przyszedł do mnie z prośbą o pożyczenie śpiewnika z piosenkami lwowskimi. Chciał opracować jakieś piosenki dla Jutrzenki. Nie miałem wówczas pojęcia, że za kilkanaście lat będę znał go bardzo dobrze, nie miałem również pojęcia, że za kilkanaście lat będę stał nad Jego grobem, zupełnie zaskoczony i bezradny.

W zasadzie znaliśmy go wszyscy, lecz każdy inaczej, podczas wykonywania innej roli, jaką wyznaczył Mu los i jaką On podejmował i wykonywał. Był Jurek zaangażowany w wiele przedsięwzięć, najpierw jako radny, później jako sołtys Grodźca i członek Stowarzyszenia Nasz Grodziec, dodatowo cały czas przygrywał zespołowi Jutrzenka. I każdy z nas, w zależności od sytuacji, w jakich widywał Jurka, zapamiętał Go inaczej.

Chciałbym powiedzieć o pewnych cechach Jego charakteru, które najbardziej wbiły mi się w pamięć i wydaje mi się, że były dla Niego charakterystyczne.

Po pierwsze, Jurek był człowiekiem niezwykle sympatycznym. I choć może brzmi to jak truizm, to jednak trudno było nie zauważyć tej Jego cechy. Nie zdarzyło się nigdy, by dążył do kłótni, starał się zawsze szukać punktów wspólnych, dążyć do zrozumienia stanowiska drugiej strony i do porozumienia. Nie budował barier, lecz burzył istniejące mury.

Po drugie, był Jurek kontaktowy i wesoły. W nawiązywaniu kontaktów pomagała Mu gra na gitarze i akordeonie. W towarzystwie stawał się natychmiast głównym ośrodkiem życia towarzyskiego, decydującym o tym, co grupa robi. Śpiewał, by rozweselić innych i siebie. Gdy nie grał, opowiadał dowcipy. Trudno będzie teraz usiąść przy ognisku i nie odczuć braku. Nie zauważyć, że jest inaczej, niż być powinno, że brakuje kogoś, kto zagospodaruje czas wtedy, gdy wszyscy już będą zmęczeni, kto rozpocznie piosenkę śpiewaną na pożegnanie, ale taką, po której nikomu nie zechce się iść do domu.

Po trzecie, wyraźnie można było zauważyć, że Jurek łapał życie pełną piersią. Zazdrościłem mu nawet tej energii i chęci do wszystkiego. Chodził po górach, jeździł rowerem, uprawiał nordic walking. I zawsze starał się, by robić to jak najlepiej potrafi. Ostatni raz spotkałem się z Nim w piątek, dwa dni przed Jego śmiercią. Opowiadał mi, jak doskonale radzi sobie w nordic walking, jak osoby, z którymi chodzi nie potrafią dotrzymać Mu kroku. Obiecywałem sobie nawet, że podejmę wyzwanie i zacznę chodzić razem z nimi. Nie zacznę. Już za późno.

Po czwarte, Jurek był człowiekiem sumiennym, poważnie podchodzącym do podjętych zobowiązań. W 2009 r. mieliśmy odsłaniać pomnik księdza Adama Hentschela na cmentarzu w Biłce Szlacheckiej. Wielkie było moje zdziwienie, gdy ni stąd, ni zowąd Jurek zaczął opowiadać historie biłeckie wyczytane z książki biskupa W. Urbana. Chciał świadomie dokonać odsłonięcia pomnika, chciał wiedzieć jak najwięcej. Czytał więc wszystko, co mógł dostać. I chwała mu za to.

Ostatnim zadaniem, które wspólnie realizowaliśmy była inscenizacja wysiedlenia z Biłki. Jurek w inscenizacji odgrywał rolę Sendera, który namawia biłczan do wyjazdu na Zachód. Jak zwykle do zadania przygotował się wzorowo. Załatwił sobie mundur, wyćwiczył przemówienie. Podczas marszu wysiedlonych i przedstawienia zaprezentował się doskonale. Widzę Jego plecy, na głowie ma kaszkiet, na ramieniu tłumoczek, idzie przed siebie, sobie znaną drogą, nie ogląda się, zostawia nas. Żegnaj Jurku, zostawiłeś pustkę w przestrzeni prywatnej i publicznej. Brakuje Ciebie.

Odwiedza nas 54 gości oraz 0 użytkowników.

Copyright 2021 Nasz Grodziec